Pod rozwagę autorom i wydawcom

sobota, 03-05-2008

(c) Adrian Tomine, The New Yorker

Wymyślił i narysował: Adrian Tomine, opublikował The New Yorker 25 lutego 2008.

Litwini w Wolnym dostępie

poniedziałek, 31-03-2008

Nie miałem dokąd iść - okładka

Dlaczego reżyser Jonas Mekas milczy, gdy pyta się go o typowo litewską potrawę? Czy litewski Harry Potter w wieku 12 lat miał romans? Dlaczego litewską księgarnię można pomylić z galerią sztuki? O tym rozmawiać będę z moimi gośćmi w audycji „Wolny dostęp” w Radiu Kampus w najbliższą środę o 20:00. Zapraszam na 97,1 FM w Warszawie i okolicach lub na www.radiokampus.waw.pl na całym świecie.

Supermarkety

środa, 26-03-2008

Hipermarket. Po reklamie taniego kredytu powraca muzyka, tym razem zaskoczenie: Formacja Nieżywych Schabuff „Supermarket”. Zastanawiam się, czy osoba układająca plejlistę nie zwróciła uwagi na słowa, czy zakłada, że klienci są na tyle oszołomieni pasztetem drobiowym za 1,39, że nie zrozumieją sensu tych słów. Odpowiedź pojawia się przy mielonce regionalnej za 7,99. Para trzyma się za ręce, chłopak do dziewczyny: „E, słuchaj, piosenka o nas: o miłości w supermarketach, he, he”.

 

List

poniedziałek, 17-03-2008

- Chciałbym odebrać polecony, tutaj jest awizo i mój dowód.

- Już szukam – pani w okienku ochoczo zabiera się do przeszukiwania listów w drewnianej skrzyneczce. Po dwóch minutach:

- Tutaj nie ma. Poszukam na zapleczu.

Po chwili z zaplecza wychyla się głowa pani i krzyczy:

- A to może być większa przesyłka?

- Może – odpowiadam zgodnie z prawdą, bo przecież może.

Po chwili:

- Panie, nie ma! A skąd ten list jest?

- Nie wiem, ja nie jestem jego nadawcą, tylko odbiorcą – odpowiadam ponownie zgodnie z prawdą.

- No ale czy może być z Urzędu Skarbowego? – nie daje za wygraną głowa pani.

- Może.

Kolejna minuta pełna napięcia. Głowa znów się pojawia.

- To nie z Urzędu Skarbowego. A może z dzielnicy?

- Może z dzielnicy – zgadzam się ulegle.

- No jak to?! To pan nie wie, kto do pana wysyła listy? – głowa oburza się już nie na żarty.

- Cóż, zawsze wydawało mi się, że każdy może wysłać do mnie list – stwierdzam niemal filozoficznie.

- Ale przecież się wie, kto wysyła listy! – głowa pani najwyraźniej nie dopuszcza elementu niepewności na naszym świecie. W ustach pracownika Poczty Polskiej brzmi to podwójnie komicznie. Wreszcie po kolejnych minutach głowa wynurza się z zaplecza z listem.

- Z Urzędu Miasta – rzuca triumfalnie.

Zszywki

niedziela, 02-03-2008

Polski Tango - okładka

Mam ulubioną księgarnię we Fryburgu, która – jak okazuje się po krótkiej ankiecie wśród znajomych – nie jest jedynie moją ulubioną księgarnią. Dlaczego jest ulubiona? Przez ostatnie cztery lata kupiłem w niej raptem siedem książek, a mimo to panie od razu mnie rozpoznają i doradzają przy zakupie. Wiedzą, że interesuję się przede wszystkim książkami niemieckich autorów o Polsce, więc od razu podsuwają mi stosowne tytuły, a nawet – jak zdarzyło się to wczoraj – wręczają gratisowe zszywki z fragmentami nowej książki. Tym razem tą nową książką jest „Viva Polonia” Steffena Möllera, znana w Polsce pod tytułem „Polska da się lubić”. Jej zapowiedź dostałem przy okazji zakupu paperbackowego wydania „Polski Tango” Adama Soboczynskiego, do lektury którego dzisiaj siadam. Pamiętam zapowiedź tej książki na targach w Lipsku trzy lata temu, wtedy również dostałem zszywkę z fragmentem książki, która od razu mnie zaintrygowała. Cóż, złożyło się tak, że przez kolejne trzy lata inne książki intrygowały mnie jeszcze bardziej. Dlatego dopiero teraz, w przededniu trzecich od wtedy targów w Lipsku, zagłębię się w podróż przez Niemcy i Polskę, opisaną z perspektywy niemieckiego publicysty pochodzącego z Polski.

Poza tym niedziela zapowiada się spokojnie, orkan już przeszedł.

FAZ ze zdjęciem

piątek, 05-10-2007

Pierwsza strona FAZ z 5.10.2007

Zdrada, zdrada! Od dzisiaj „Frankfurter Allgemeine Zeitung” w nowej szacie graficznej! Złośliwie można by powiedzieć, że to pierwsza reforma lejałtu od powstania dziennika 1 listopada 1949 roku. Porzucono gotyk w komentarzach redakcyjnych, wprowadzono lidy i kolorowe zdjęcie na jedynce. (Dotychczas tylko w 33 wydaniach na pierwszej stronie było zdjęcie, ostatnio w wydaniu z 20 kwietnia 2004 po wyborze kardynała Ratzingera na papieża.) Oczywiście o zmniejszeniu formatu – do czego gotowa jest już „Rzeczpospolita” – mowy nie ma.

Nowy dworzec wschodni

środa, 26-09-2007

Aż mi głupio pisać, bo PKP to łatwy obiekt drwin, a ja wolę trudniejsze wyzwania. Idąc w sobotę na pociąg na dworcu Warszawa Wschodnia zauważyłem, że tunel pod peronami, oczyszczony kilka miesięcy temu z handlarzy tandety i przeznaczonych na przemiał czasopism, znów zaczyna żyć handlowym życiem na najwyższym poziomie. Pod ścianą ustawiono szpaler plastikowych bud, skąd prowadzona będzie sprzedaż pączków za 75 groszy i Newsweeka sprzed miesiąca. Drobni przedsiębiorcy są solą naszego kraju, dlatego możliwość prowadzenia przez nich handlu jest ważniejsza niż kilka drobnych funkcji, jakie wciąż jeszcze spełniała socjalistyczna ruina dworca. Choćby funkcji informacyjnej. Teraz pasażerowie, zapychający się pączkami i zaczytani w przeterminowane niusy, nie dowiedzą się, o której odjeżdża ich pociąg. Chyba że są wyjątkowo wysocy albo mają sprężyste stawy skokowe. Po raz kolejny pozostaje pogratulować PKP pomysłowości.

Przeczytaj godzinę odjazdu pociągu :-)

Przeczytaj godzinę odjazdu pociągu :-)

Telewizyjna reklama bloga

piątek, 24-08-2007

Wytykający błędy niemieckiej bulwarówki „Bild” (wydawnictwo Axel Springer) blog Bildblog.de zaczął promować się w telewizji. Zgrabny klip zobaczyć można w Vivie, MTV, Comedy Central – i oczywiście w internecie. Treść: scenka rodzajowa po powrocie męża z delegacji, gdy podczas jego pierwszej rozmowy z żoną pada z obu stron dziewięć kłamstw. Dziesiąte, wypowiedziane nieświadomie przez kogoś zgoła innego, jest puentą klipu.

Klatka ze spotu

Zastanawiam się tylko, czy rzeczywiście jest sens wytykać nieprawdę takim gazetom jak „Bild”, „The Sun” czy „Fakt”. Przecież i tak wszyscy wiemy, że prawda nie jest tam najważniejszym kryterium. Ale wiadomo też, że reklama wywołała poruszenie u wydawcy „Bilda”, bo prawnicy Springera podobno zastanawiają się już, czy nie wytoczyć procesu twórcom Bildblog.de.

O Warszawie w literaturze na antenie Radia Kampus

środa, 22-08-2007

Będę gościem w piątkowej audycji „Studenteria” w Akademickim Radiu Kampus. Tematem programu będzie Warszawa literacka, opowiem więc o Warszawie w najnowszej literaturze. Osoby mieszkające w Warszawie zapraszam 24 sierpnia do ustawienia radia na 97,1 FM, pozostałym polecam streaming na stronie www.radiokampus.waw.pl. „Studenteria” od godziny 10 do 12.

Kryptonim Nowy

środa, 22-08-2007

W sierpniowym numerze magazynu „Workshop” (nr 8/2007) ukazała się recenzja książki „Kryptonim Nowy. Tajemnice mojej esbeckiej teczki” Marka Nowakowskiego. Zapraszam do lektury (cały numer można pobrać w formacie pdf). Poniżej fragmenty recenzji.

Kryptonim Nowy. Tajemnice mojej esbeckiej teczki - okładka

W filmie „Życie na podsłuchu” pojawia się scena montowania podsłuchu przez oficerów Stasi w mieszkaniu dramaturga Georga Dreymana. Warszawskie mieszkanie Marka Nowakowskiego przeszło podobną operację. Nie była to jednak inscenizacja zaaranżowana na potrzeby produkcji filmowej, ale prawdziwa akcja polskiej bezpieki. Jej przebieg – podobnie jak dziesiątki innych działań Służby Bezpieczeństwa – Marek Nowakowski odtworzył niedawno na podstawie teczek zebranych w Instytucie Pamięci Narodowej.

O ciężkich latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych Nowakowski pisze z zadziwiającym dystansem, choć co rusz z dokumentów wyławia swoich znajomych i przyjaciół, którzy okazywali się być kapusiami. Ich korowód (z jednym wyjątkiem zawsze bez nazwisk), przewijający się przez pierwszych kilkadziesiąt stron książki, zaczyna w pewnym momencie nużyć. Ale „Kryptonim Nowy” nie jest utworem literackim i nie tak należy go czytać. Raport Nowakowskiego to uczciwe rozliczenie z przeszłością, do którego autor jako ofiara komunizmu ma pełne prawo. Pisarz nie skupia się tylko na szwarccharakterach, ale dziękuje też ludziom przyzwoitym: dozorcy, który dyskretnie dawał mu do zrozumienia, że w mieszkaniu czyhają esbeckie pluskwy, profesorowi, który napisał dla SB nieprzydatną ekspertyzę o zagranicznych tłumaczeniach „Raportu o stanie wojennym”, inżynierowi, który zawiesił znajomość z Nowakowskim, żeby nie zdradzić bezpiece żadnych szczegółów z życia pisarza.